tuż po

Festiwal FETA
Gdańsk 2012

to próba przyłapania artystów nie tyle na gorącym uczynku, co… no właśnie, tuż po.

nim zejdą emocje, jeszcze w kostiumie, w tym, co pozostało po makijażu. jeszcze z odrobiną tej magii w ciele, z piętnem tego, co wydarzyło się między nimi a widzami. dwie, trzy, pięć minut po spektaklu.

to próba złapania widzów. z wypiekami na twarzy, opowiadających o tym, co właśnie przeżyli, o tym, jak to, co zobaczyli, zmieniło ich życie. albo jak bardzo nie zmieniło.

to wreszcie chwytanie tych wszystkich mróweczek, dzięki którym festiwal istnieje. techników, akustyków, informatorów, dyrektorów.

taki odrobinę intymny portret. opowieść o spektaklu przez te wszystkie drobnostki, które po nim zostają. w ciele, w kostiumie, w oczach.

powidok.

just after

FETA Festival
Gdańsk 2012

an attempt to catch the artists just after their performances.

before the emotions wear off, still in the costume, in what was left from the make-up. with a bit of this strange magic in their bodies, a stigma of what happened between them and the audience. two, three, five minutes after the show.

an attempt to catch the audience. with a blush on their faces, telling about what they’ve experienced. how, what they’ve seen, have changed their lives. or how it hasn’t.

finally, catching all those little ants, working on the festival. techs, acousticians, info guys, directors.

a bit intimate portrait. a tale about a show told by all those small things, that are left. in the body, in the costume, in the eyes.

afterimage.